- Wszystkie wpisy
- Inspiracje
- Lifestyle
- Know-how
- Ania Kruk News
- Ania Kruk & Friends
- Więcej o nas
- Vademecum
O piercingu z piercerem. „Tu kluczowa jest cierpliwość”
Dlaczego przekłucia pistoletem powinny odejść do lamusa? Co powinno zapalać czerwoną lampkę podczas wizyty w studio piercingowym? Jakich kolczyków absolutnie nie nosić w świeżych przebiciach? Czym najlepiej pielęgnować ranę?
O tych i wielu innych kwestiach rozmawiamy z Bogusiem – zaprzyjaźnionym piercerem z poznańskiego Studia Przebudzenie, który może pochwalić się ponad dziesięcioletnim doświadczeniem w branży oraz tysiącami pięknych, dobrze wygojonych przekłuć.

We wczesnych latach 2000. przebijanie uszu pistoletem w popularnych wówczas gabinetach kosmetycznych było normą, dziś jedyną rekomendowaną przez ekspertów metodą przekłuwania jest igła. Czy świadomość klientów zmieniła się w tej kwestii?
Chciałbym powiedzieć, że tak, ale niestety – mimo upływu lat i dużych zmian w branży, pistolety w wielu miejscach wciąż są w używane, a ludzie nadal z nich korzystają. Każdego tygodnia „ratujemy” co najmniej jedną osobę z komplikacjami po takich zabiegach.
Bardzo często naszej pomocy potrzebują dzieci, ale zdarzają się także dorośli, którzy zdecydowali się np. na przekłucie chrząstki pistoletem.
Z moich obserwacji wynika, że większa świadomość przychodzi wraz z doświadczeniem. Osoba, która na własnej skórze poczuła bolesne konsekwencje przekłucia pistoletem, nigdy więcej tego nie zrobi i będzie przestrzegać przed tym znajomych.
W naszym studio mocny nacisk kładziemy na edukację – zarówno na stronie internetowej, jak i w social mediach dużo piszemy o bezpiecznym piercingu, dzięki czemu takie skrajne przypadki stanowią niewielki odsetek naszych klientów.
To ważne, aby marki oferujące klientom biżuterię do piercingu również podchodziły do tematu edukacji odpowiedzialnie.

Wyjaśnisz, dlaczego decyzja o przekłuciu ucha pistoletem jest złym pomysłem?
Zacznę od tego, że pistolet działa metodą uderzeniową. Tępy kolczyk jest wystrzeliwany z urządzenia pod wysokim ciśnieniem, co powoduje niepotrzebne uszkodzenia tkanki. Po zabiegu pojawia się więc ból i duża opuchlizna. Nie pomaga także to, że kolczyki często są zbyt ciasno zapinane.
Przekłucie igłą jest mniej inwazyjne?
Zdecydowanie. Igła, z racji tego, że jest bardzo ostra i ścięta pod kątem, działa niesamowicie precyzyjnie. Wpływ na tkankę jest ograniczony do minimum, przez co ból i opuchlizna są naprawdę niewielkie.
W odróżnieniu od pistoletu igła jest narzędziem sterylnym i jednorazowym, dzięki czemu zabieg jest całkowicie bezpieczny.
Skoro już wiemy jaką metodą najlepiej przebijać uszy, to może podpowiesz na co warto zwracać uwagę podczas wyboru salonu?
Idąc do piercera, powierzamy mu nasze zdrowie, bo – jakby nie patrzeć – ingerujemy w ciało. Piercing opiera się na wiedzy z dziedziny medycyny, dlatego tak ważne jest zainteresowanie tematem, regularne aktualizowanie wiedzy. Certyfikaty, szkolenia oraz bycie na bieżąco ze wszystkimi nowościami i technikami to podstawa.
Warto przeprowadzić szczegółowy research w sieci – przejrzeć social media i poczytać sobie opinie o miejscu lub piercerze, do którego planujemy się udać. Na pewno szerokim łukiem omijałbym miejsca, w których widać, że piercing nie jest codziennością, a jedynie dodatkową usługą.
Gojenie piercingu to długofalowy proces, który wymaga stałego i regularnego kontaktu z piercerem, dlatego od razu starajmy się wybrać osobę zaufaną. Jeśli nie czujemy się pewnie na wizycie, nie dostajemy klarownych odpowiedzi na swoje pytania, to... lepiej podziękować i udać się gdzie indziej.

A czy są jakieś „red flagi”, które powinny wzbudzać naszą czujność podczas wizyty u piercera?
Taką absolutnie podstawową kwestią jest higiena danego miejsca i sterylność narzędzi, które albo powinny być wyciągane z zamkniętych wysterylizowanych pakietów, albo być jednorazowe.
Ogromnym red flagiem jest to, gdy kolczyki wykorzystywane do zabiegu pochodzą ze zgrupowanych woreczków, z pudełeczek albo, co gorsza, z gabloty.
Dobrze wykwalifikowany piercer nigdy nie wykona przekłucia z przyniesionym przez klienta kolczykiem ze względu na niepewność w kwestii materiałów, z których biżuteria została wykonana.
Warto mieć także na uwadze to, że te pierwsze kolczyki, z którymi wychodzimy od piercera, nie powinny być specjalnie widowiskowe. Jasne, mogą mieć małą ozdobę, ale budowa biżuterii powinna pozwalać na łatwą pielęgnację, dlatego odpadają wiszące elementy czy duże nakrętki zasłaniające kanał przekłucia.
Niedopuszczalne jest wkładanie w świeże przebicia (oprócz daitha czy septum) kolczyków kółek – one ze względu na swój kształt wyginają kanał przekłucia i powodują przerosty oraz napięcia tkanki, które nie pozwalają na prawidłowe gojenie się.
Ok, profesjonalny salon wybrany, przekłucie zrobione. Jak o nie dbać, by bezproblemowo się goiło? Masz jakieś niezawodne sposoby?
Powiem szczerze, że jednego złotego środka na dobre gojenie nie ma – trzeba znać swoje ciało, obserwować je i dobrze odczytywać wysyłane sygnały.
Jeżeli chodzi o konkrety, to do przemywania przekłucia polecam jałowe gaziki oraz wodę morską lub srebro koloidalne. Dobrze stosować jedną substancję, by w razie reakcji niepożądanej wiedzieć co nam nie służy.
(Tu mały protip: jeśli piercer poleca Wam do stałego przemywania świeżego przekłucia Octenisept, to znaczy, że jego wiedza nie była dawno aktualizowana.)
Nie powinno się również spać na przekłuciu, bo może się ono wykrzywiać. Trzeba unikać chodzenia na basen oraz pamiętać o suszeniu włosów przed snem, by przekłucie nie miało wilgotnego środowiska w nocy.
Na koniec ważne są takie prozaiczne, codzienne rzeczy jak uważność na to, by nie zahaczać o kolczyk podczas wkładania czapki czy szalika.

A jakie błędy w pielęgnacji zdarzają się najczęściej?
Z mojego ponad 10-letniego doświadczenia wynika, że takie najczęstsze błędy są trzy.
Numerem jeden jest samodiagnozowanie się w internecie – wszystkie wątpliwości i obawy najlepiej konsultować z piercerem, bo „Wujek Google” niemal każde piercingowe powikłanie wiąże z ziarniną, która w rzeczywistości dotyczy jakichś 10% przypadków.
Numerem dwa jest samodzielne wyciąganie kolczyka przed właściwym wygojeniem się przekłucia i wymiana go na biżuterię, która nie powinna znaleźć się w świeżym przebiciu.
Numerem trzy są zbyt wczesne wizyty na basenie – przekłucia się odmaczają, mają ekspozycję na bakterie, a to powoduje różne powikłania i bardzo spowalnia proces gojenia.
Dodam jeszcze, że w przypadku powikłań kluczowe jest to, aby być szczerym z piercerem, mówić mu o ewentualnych „przewinieniach”. Pozwoli to właściwie zdiagnozować problem i zapobiec dalszym komplikacjom.
Da się jasno określić, jak długo dane przekłucie będzie się goiło?
Totalnie nie. Pełne wygojenie to kwestia bardzo indywidualna i nie da się go przewidzieć w 100%. Czas gojenia zależy od kilku czynników: miejsca przekłucia, zdolności organizmu do regeneracji oraz odpowiedniej pielęgnacji. Może trwać od 4-5 miesięcy nawet do roku – ta rozpiętość czasowa jest spora.
Czy są sytuacje, w których absolutnie nie powinno się wykonywać przekłucia?
Wiadomo – nie przekłuwamy osób nietrzeźwych czy będących pod wpływem substancji psychoaktywnych.
Poważnym przeciwwskazaniem do wykonania piercingu jest stosowanie izotretynoiny, substancji występującej w popularnych lekach przeciw trądzikowi, m.in. w Izoteku czy Axotrecie. Od ostatniej dawki leku musi minąć 6 miesięcy przed nowym przekłuciem.
Nie robimy też kolczyków w miejscach, które w danej chwili są objęte jakąś zmianą, np. atopowym zapaleniem skóry czy łuszczycą, która wpływa na cały proces gojenia.
Zdarza się, że odmawiasz przekłucia ze względu na anatomię ucha?
Pewnie, nawet dość często, bo trzeba pamiętać o tym, że każde ucho jest inne. Piercing ma być przede wszystkim bezpieczny, a dopiero w drugiej kolejności ładny. Przekłucie ucha, które nie jest dla każdego to np. industrial.
W naszym studio praktykujemy konsultacje, podczas których oceniamy możliwości anatomiczne, a następnie przekłuwamy dane miejsce – oczywiście w ramach jednej wizyty.

Są jakieś piercingowe limity, jeżeli chodzi o liczbę kolczyków wykonanych podczas jednej wizyty?
Są, ku niezadowoleniu klientów, którzy chcieliby zrobić 10 przekłuć na raz i mieć pełną stylizację ucha od ręki (śmiech). Kluczowe jest jednak bezpieczeństwo, a piercing to ingerencja w ciało.
Na jednej wizycie można wykonać maksymalnie 2-3 przekłucia, nie więcej. Dopiero gdy się w pełni zagoją, można działać dalej. Wszystko po to, by nie obciążać organizmu, bo jakość i tempo gojenia są zależne od jego kondycji.
Widzisz wzrost zainteresowania piercingiem w ciągu ostatnich kilku lat?
Zdecydowanie tak. Pamiętam, że w 2012 roku, kiedy zaczynałem swoją przygodę z piercingiem, przekłucia były mocno związane z subkulturami, miały wywoływać kontrowersje.
Dziś społeczne postrzeganie piercingu bardzo się zmieniło – stał się on czymś zupełnie normalnym, kolczyki nikogo nie dziwią i nie szokują. Piercing ma wyrażać osobowość, niekoniecznie buntowniczą. Jest po prostu czymś, co nas wyróżnia.
Często przychodzą do nas mamy z niepełnoletnimi dziećmi. Pojawia się też sporo osób na wysokich stanowiskach, które decydują się na przekłucia jubilerskie, np. z 18-karatowym złotem czy diamentami.
Na przestrzeni lat zmieniły się także miejsca, które oferują usługi piercingowe.
O tak, zdecydowanie! Salony już nie są taką „czarną strefą”, w których tatuaż robi się za zakurzoną kotarą, a piercing przy śmietniku (śmiech). Te miejsca wyglądają dziś zupełnie inaczej – są czyste, sterylne, estetyczne. Zdecydowanie bardziej przypominają kliniki niż punkrockowe kluby.
Kolejną zmienną w przypadku piercingu są trendy. Możesz opowiedzieć o tym, jakie przekłucia w ostatnim czasie cieszą się największą popularnością?
Szczerze mówiąc trudno wskazać jakieś konkretne przekłucia, bo największym trendem jest teraz wyraziste, mocno wystylizowane ucho. Najczęściej zaczyna się od helixa, a później dana osoba pokazuje nam konkretne kompozycje.
Tu ważne są zarówno same przekłucia, jak i biżuteria, która – mówiąc kolokwialnie – robi robotę.
Na koniec powiedz, proszę, czy masz złotą radę dla osób, które dopiero rozpoczynają przygodę z piercingiem?
Kluczowa w tym wszystkim jest cierpliwość, bo spektakularne efekty wymagają naprawdę dużo czasu na gojenie. Co jeszcze? Trzeba pamiętać, aby wszystko robić z głową oraz o tym, że najważniejsze jest bezpieczeństwo. Tylko tyle i… aż tyle.
Najczęściej czytane
-

Jak wyczyścić srebrną biżuterię? Triki, które warto znać!
Jeśli masz 11 minut -

Jak mierzyć pierścionki?
Jeśli masz 5 minut -

Dla tych, którzy wierzą w swoje siły: jaki kamień dla Lwa?
Jeśli masz 5 minut